Rozmiar ma znaczenie, cena też…

Po kilku tygodniach marudzenia wreszcie zdecydowałem się na kupno nowych butów na zbliżające się długie wybiegania. Podzielę się z Wami dość niespotykaną historią, która mnie spotkała przy tej okazji.

Wszystko zaczęło się od tego, że znalazłem interesujące mnie buty (Adidas Supernova M) w najbardziej znanym sklepie dla biegaczy i zacząłem się nad nimi zastanawiać – zajęło mi to jakiś miesiąc i w końcu podjąłem decyzję, że jestem gotowy wydać na nie 399zł  (promocja z 599zł).

Zamówienie zrobiłem w sobotę i wybrałem zapłatę przez tpay. Jak przeszedłem na stronę banku, to okazało się, że jest przerwa techniczna i z transakcji nici. Po dwóch godzinach moje zamówienie zostało automatycznie anulowane…

…jako że z natury jestem cierpliwy i spokojny – wyczekałem mój bank i jak wreszcie zaczął działać, zrobiłem drugie zamówienie i przelew. Niestety mój bank pomimo, że niby działał – przelew zrobił dopiero w niedzielę  i moje drugie zamówienie też zostało automatycznie anulowane…

…tym razem, jako że środki z mojego konta zostały pobrane, postanowiłem skontaktować się ze sklepem – oczywiście niedziela była niehandlowa, więc musiałem poczekać do poniedziałku. Sklep Biegacza, jak to dobry sklep biegowy odpowiedział dość szybko, potwierdził, że dostał zapłatę i że zrealizuje zamówienie, więc zadowolony czekałem na kuriera…

…buty dotarły w środę rano – ja akurat grzecznie chorowałem sobie w domu, więc odebrałem osobiście – i znowu, tak jak się spodziewałem – wszystko było ok – w paczce były buty, makra i model się zgadzały, rozmiar mój (31cm) – szybka przymiarka potwierdziła, że pasują i już zacząłem myśleć kiedy wreszcie przejdzie mi zapalenie zatok i będę mógł wyjść pobiegać, kiedy naszedł mnie pomysł, żeby sprawdzić czy w sklepie jest jeszcze mój rozmiar, czy też szczęśliwie kupiłem ostatnią sztukę…

… myślę, że domyślacie się co powiedziałem do mojego monitora, gdy po wejściu na stronę sklepu zobaczyłem, że moje buty są przecenione o kolejne 100zł i kosztują teraz 299zł i na dodatek, że jest jeszcze jedna para w moim rozmiarze… no żesz ……… …!!!

…no ale w końcu jestem świadomym konsumentem, więc myślę sobie – prosta sprawa – zrobię zwrot, kupię jeszcze raz – i mam stówę w kieszeni… …tiaaa…

…jeden ze sklepów stacjonarnych Sklepu Biegacza jest dwa kilometry od mojego mieszkania, więc postanowiłem udać się tam osobiście, licząc na jakąś elastyczność wobec klienta, ale niestety okazało się, że korekty rachunku zrobić nie można, mimo oczywistej sytuacji i mogę jedynie zwrócić buty i zamówić je jeszcze raz, a zwróconej pary nie mogę w sklepie kupić za gotówkę, bo nie ma jej na stanie (buty zwracane są do magazynu i nie zostają w sklepie).  Normalnie pewnie bym marudził, prosił o rozmowę z kierownikiem , czy kimś kto rozumie, że nie ma po co narażać firmy na kolejne koszty przesyłki, które dla klienta są darmowe, ale sklep będzie musiał niepotrzebnie za nie zapłacić, ale że byłem chory i zmęczony to machnąłem ręką na robienie dobrze właścicielom sklepu i zwróciłem buty, po czym jeszcze w sklepie zamówiłem je ponownie przez komórkę…

…jako że sklep i firma kurierska działają niezwykle sprawnie, w piątek dotarła do mnie znowu paczka z butami. Marka i model się zgadzały, a na pudle i butach widniał mój rozmiar – tylko jakoś tak wyglądały na dziwnie małe… pomyślałem, że to tylko wrażenie, więc wcisnąłem je na stopy i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się, że buty są rzeczywiście przynajmniej o dwa numery za małe! No to jeszcze raz patrzę na pudełko i metkę na butach i znowu zdziwienie – rozmiar jest mój (31cm). Jako że z doświadczenia wiem, że to człowiek jest zwykle najsłabszym ogniwem – sprawdziłem, czy nie zapomniałem wyjąć papieru z butów przed przymierzeniem, ale niestety nie. Następnie przyłożyłem je do kilku innych moich butów biegowych w tym samym rozmiarze (w tym do innych Adidasów) i bez wątpienia potwierdziłem, że buty są przynajmniej o półtora centymetra krótsze…

…w tym miejscu powtórzyłem kilkukrotnie zwrot użyty wcześniej wobec monitora po ujrzeniu niższej ceny w sklepie, ubrałem się i pojechałem po raz drugi do sklepu…

…jak już udało mi się zaparkować – tak, na Żoliborzu w piątek o 13. nie ma ani jednego wolnego miejsca parkingowego – zabrałem się za tłumaczenie sytuacji. Na początku Pani w sklepie (niestety nie ta sama co w środę) oświadczyła, że jak buty są za małe to muszę wypełnić formularz zwrotu i je oddać, a potem zamówić inny rozmiar… Udało mi się zachować spokój, więc wytłumaczyłem jeszcze raz, że rozmiar na pudle i bucie jest mój, tylko same buty nie trzymają numeracji i że w środę wieczorem zwróciłem takie same buty, które były dobre, więc nie chcę zwracać, tylko wymienić na poprzednią parę  🙄 …myślę, że jak ja usłyszałbym coś takiego od klienta to też bym zgłupiał, więc nie zniechęciła mnie reakcja miłej Pani w sklepie, która spojrzała się na mnie jak na idiotę  😯 i zapytała, „ale jak to – to po co je pan oddawał?” Tu już było mi trudniej utrzymać spokój, ale jakoś się udało, więc wytłumaczyłem, że jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie o tę stówę różnicy w cenie…

…na szczęście sklep nie był tak rychliwy w zwracaniu butów do centrali jak w wysyłaniu ich do klientów i moje poprzednie pudło jeszcze było na zapleczu. Wyjęliśmy obie pary i z wielkim zdziwieniem Pani przyznała, że nigdy nie spotkała się z taką sytuacją, żeby buty tego samego producenta i modelu, oznaczone tym samym rozmiarem różniły się od siebie o przynajmniej dwa rozmiary… w końcu Adidas to nie jakaś tam chińszczyzna, tylko Indonezja 🙂 …

…na tym moja historia prostego zakupu butów w promocji kończy się szczęśliwie – dostałem już nawet zwrot pierwotnie zapłaconej kwoty, ale to wszystko skłoniło mnie jeszcze do refleksji jakie ciężkie życie mają sklepy internetowe/internetowo-stacjonarne z przepisami pozwalającymi na zwroty w ciągu 14 dni od zakupu, bez podania przyczyn i bez żadnych obciążeń klienta. Nie wiem czy ludzie często zwracają towary kupione na dzień przed obniżką ceny, bo mi zdarzyło się to pierwszy raz w życiu i zostałem dość skutecznie zniechęcony do takiego procederu w przyszłości.

Jeśli przytrafiło się Wam kiedyś coś takiego to napiszcie proszę komentarz 😉

Do zobaczenia na biegowych ścieżkach

2 Replies to “Rozmiar ma znaczenie, cena też…”

  1. Sytuacja rzeczywiście dość niespotykana, ale każdej firmie raz na jakiś czas zdarza się jakaś wtopa :). Dobrze że sklep chociaż współpracował.
    A jak same buty? też myślałem o czymś takim…

    1. Po prostu jak pech to pech…
      W butach biegałem dopiero raz więc trochę za wcześnie na recenzję, ale pierwsze wrażenia są pozytywne. Buty są za ciężkie i sztywne żebym się w nich zakochał, ale kupiłem je z myślą o długich spokojnych biegach, więc moimi priorytetami były duża amortyzacja i wygoda, a te kryteria jak na razie wydają się być spełnione, choć muszę przyznać, że sama amortyzacja nie jest zbyt miękka. Moim zdaniem but jest blisko Brooks Ghost’ów w tym zakresie.
      Jak trochę w nich pobiegam to napiszę coś więcej.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.