Buty do biegania – część 1. – co warto o nich wiedzieć

Jeśli zdecydowałeś(aś) się zacząć biegać i postanowiłeś(aś) kupić swoje pierwsze buty do biegania, to czyha na Ciebie przynajmniej kilka pułapek, które warto ominąć, żeby nie zrobić krzywdy, ani swoim nogom, ani portfelowi. W tym celu należy zapoznać się z budową butów biegowych, a także dowiedzieć się w jaki sposób najlepiej dobrać but do własnej stopy.

Moim zdaniem, kupno butów biegowych należy rozpatrywać właśnie dwuetapowo: po pierwsze, należy określić, jaki but jest Ci naprawdę potrzebny, biorąc pod uwagę jego cechy – i nie chodzi tylko o ogólną kategorię, proponowaną przez producenta, ale też o parę innych szczegółów, takich jak rodzaj materiału cholewki, wielkość dropu, ilość i jakość amortyzacji itp., a po drugie, należy dobrać odpowiedni rozmiar buta i upewnić się, że wybrany model jest dopasowany do własnej stopy. W tym poście przedstawię swoje spostrzeżenia odnośnie pierwszej kwestii, a w kolejnym zaproponuję moje przetestowane sposoby na dobór modelu i rozmiaru buta.

Zacznę od krótkiej anegdoty – kilka lat temu, będąc w jednej z najbardziej znanych warszawskich galerii handlowych, wstąpiłem do sklepu sportowego, chyba najbardziej rozpoznawalnej marki sportowej świata. Stanąłem przed półką z butami biegowymi, podzielonymi zgrabnie na trzy kategorie: „motion control”, „stability” oraz „neutral” i zacząłem oglądać najnowsze flagowe modele. W trzy sekundy znalazła się przy mnie uśmiechnięta pani i zaczęła żarliwie zapewniać, że buty tej maki są po prostu wspaniałe. Na to ja spokojnie zadałem, przyznaję, że trochę złośliwie, niewinnie brzmiące pytanie: „a które z nich mi pani poleca?” Na to pani uśmiechnęła się do mnie promiennie i po kolei wskazała na trzy flagowe modele z trzech różnych kategorii mówiąc: ” Te są świetne do biegania, te też są świetne i w tych też się świetnie biega”. Przyznaję się bez bicia, że zwykle lubię się poznęcać nad sprzedawcą i wypytać o wszystkie parametry sprzętu, który mam zamiar kupić, ale odpowiedź tej pani, wypowiedziana jednym tchem, bez jakiegokolwiek zastanowienia i radość, którą ta pani promieniała po tak udanym przemówieniu, rozczuliła mnie zupełnie i po kilku sekundach, które potrzebowałem, żeby troszeczkę ochłonąć po tej dawce informacji, zrewanżowałem się uśmiechem i odpowiedziałem, że w takim razie muszę się jeszcze trochę zastanowić…

Jeśli czujesz, że masz dzisiaj naprawdę szczęśliwy dzień, a do tego masz sporo gotówki w portfelu, to może trafisz w ten sposób na naprawdę dobre buty, ale mam wrażenie, że trochę dodatkowych informacji o dobieraniu obuwia biegowego może znacznie poprawić Twoje szanse na końcowy sukces w sklepie.

NAJWAŻNIEJSZE CECHY BUTÓW BIEGOWYCH:

AMORTYZACJA

sprężyna

Jeśli rozważamy kwestię amortyzacji, to należy wziąć pod uwagę dwa aspekty: rodzaj materiału oraz ilość. Rodzaj materiału ma kolosalny wpływ na odczucia biegacza. Inaczej amortyzuje „zwykła” pianka EVA, inaczej „Adidas Boost”, jeszcze inaczej „Brooks DNA”, czy „Nike Air”. Dobór powinien być głównie subiektywną oceną odczuć, ale trzeba sobie zdawać sprawę, z charakterystyki tłumienia różnych materiałów przy różnej wadze biegacza, co jest zwykle uwzględniane przy projektowaniu butów biegowych i przeznaczaniu ich dla biegaczy z różnych kategorii biegowych. Dodatkowo, niektóre materiały lepiej tłumią, a inne lepiej oddają energię, co ma odczuwalny wpływ na końcowy efekt. Dodatkowo, często dużą rolę w wyborze buta odgrywa wkładka. Gruba wkładka miękko amortyzująca daje mylne wrażenie dobrej amortyzacji buta i odwrotnie – cienka wkładka sprawia wrażenie, że but jest twardy. W biegu te odczucia trochę się zmieniają, bo o ile przy małym obciążeniu wkładka jest dobrze wyczuwalna, to przy większych przeciążeniach, to amortyzacja buta ma przeważające znaczenie. Jednocześnie, trzeba pamiętać, że wkładka zużywa się znacznie szybciej niż but i już po kilkuset kilometrach jest zwykle wygnieciona w miejscach największego nacisku stopy.

Jeżeli chodzi o ilość i jakość amortyzacji – to Twój wybór powinien zależeć od Twoich biegowych doświadczeń. Moja ogólna rada dla ludzi, którzy zaczynają biegać jest taka, żeby kupili buty przeznaczone dla biegaczy o ich wadze – to bezpieczne podejście do tematu, a większość butów jest już pod tym kątem skatalogowana. Jeśli biegasz ze śródstopia, to możesz zaryzykować but mniej amortyzowany, jeżeli zależy Ci na większym komforcie, kosztem wagi, elastyczności i czucia podłoża, to wybierz buty bardziej amortyzowane. Jeżeli biegałeś już w różnych butach to sam najlepiej wiesz, które Ci pasują najbardziej – ja wybieram buty z możliwie najmniejszym poziomem amortyzacji, który daje mi akceptowalny komfort w czasie biegu, biorąc pod uwagę zakładane przeznaczenie danego buta. W butach ze zbyt dużą ilością amortyzacji, czuję się jakbym biegał po grząskim podłożu i musiał „pompować” przy każdym kroku.

ELASTYCZNOŚĆ

nike-free-rollupElastyczność buta zależy, co do zasady, od ilości i rodzaju użytego materiału amortyzującego, a także od profilu bieżnika podeszwy (nacięć poprzecznych) oraz ewentualnych elementów usztywniających/kontrolujących przetoczenie stopy. W pewnym stopniu wpływ na elastyczność buta ma również materiał i konstrukcja cholewki.

Im but jest bardziej elastyczny, tym stopa w nim bardziej pracuje – super elastyczny (miękki) but to jest Święty Graal dla entuzjastów butów z kategorii naturalnych – but, którego nie czuć na stopie… Z drugiej strony są osoby, które z takich, czy innych względów (np. problemy z rozcięgnem podeszwowym) wolą, żeby stopa była wspomagana różnymi systemami. Nie powiem Ci co jest lepsze, bo to zależy od Ciebie i Twoich potrzeb. Ja uwielbiam biegać latem boso po plaży, czy po trawiastym boisku (po sprawdzeniu na okoliczność obecności psich niespodzianek i resztek butelek). Muszę też przyznać, że w żadnych butach nie czułem się tak dobrze, jak w moich zabieganych już Asicsach Gel-Lyte 33 2, choć po pierwszych biegach w nich, chciałem je utopić w kanałku na Kępie Potockiej. Jeśli chcesz spróbować biegać w butach naturalnych, to przede wszystkim postaraj się spokojnie przyzwyczaić nogi do nowych obciążeń. Ja zakładałem taki but na początku raz w tygodniu, dopiero po pewnym czasie zacząłem biegać w nich częściej.

Jeśli chodzi o sprężystość buta – czyli oddawanie energii przez zgięty (wciśnięty) but, to zbyt duża elastyczność będzie miała na nią negatywny wpływ, więc zastanów się do czego but ma służyć. Elastyczny but na trening jest super, bo dodatkowo trenujesz mięśnie stopy, ale na zawodach lepszym pomysłem jest but, który trochę odciąży mocno pracujące stopy.

DROP

drop2

Drop, czyli różnica pomiędzy wysokością podeszwy w przedniej i tylnej części buta, jest raczej niedocenianym elementem w wyborze obuwia, a może mieć niemały wpływ na nasze bieganie. Najbardziej oczywista zależność jest taka, że duży drop (pięta znacznie wyżej) powoduje tendencję do biegania z pięty, a im drop jest mniejszy, tym łatwiej jest biec ze śródstopia. Oczywiście nie ma nic za darmo – im mniejszy drop, tym większa jest naturalna amplituda ruchu w stawie skokowym i tym bardziej pracują mięśnie oraz ścięgna podudzia. Oczywiście do tego dochodzi jeszcze kwestia elastyczności podeszwy oraz nasz styl biegania, które to aspekty mają największy wpływ na zakres pracy stawu skokowego. Jeżeli masz silne i elastyczne mięśnie nóg, to twoja „biegowa sprężyna” będzie działać lepiej przy małym dropie, ale jeżeli zbyt szybko, albo bez przygotowania przesiądziesz się z butów o dużym dropie na buty z dropem 0-4 mm, to masz sporą szansę na zapalenie achillesa, albo inną kontuzję przeciążeniową. Zdjęcie obok przedstawia przypadki ekstremalne i zdecydowanie niebiegowe :). U góry but na obcasie stylizowany na sportowy, a poniżej but do treningu siły nóg w koszykówce. Kiedyś, grałem w kosza w drużynie szkolnej w USA i faktycznie używaliśmy takich butów, żeby trenować wyskok. Muszę przyznać, że działało, ale nie pamiętam, żeby mnie kiedykolwiek później tak bolały łydki…

WAGA

odwaznikiWiadomo, że im but jest lżejszy, tym łatwiej się w nim biega… To oczywiście uproszczenie, zakładające, że wszystkie pozostałe cechy buta są niezmienne – a to już jest raczej nierealne. W rzeczywistości zawsze płacimy czymś za coś. Jeżeli postawisz na bardzo lekkie buty, to może się okazać, że amortyzacja jest dla Ciebie niewystarczająca, że bolą Cię w nich stopy, po pewnym czasie puchną kolana, albo masz problem z biodrami czy kręgosłupem. Moja rekomendacja jest taka, że o ile nie jesteś zawodowcem, który walczy o każdy gram, nie bierz pod uwagę tego parametru, bo jest on wypadkową innych cech, które powinny mieć dla Ciebie znacznie większe znaczenie. Dopiero porównując dwa podobne buty, bierz ewentualnie pod uwagę, który z nich jest lżejszy.

 

KONSTRUKCJA BUTA

Pod tym enigmatycznym hasłem kryje się cała reszta „bucianych” parametrów, takich jak szerokość buta pod piętą oraz w części przedniej, dodatkowe elementy konstrukcyjne podeszwy, mające za zadanie niwelowanie pronacji stopy podczas przetaczania, wysklepienie buta w części środkowej, podtrzymujące łuk stopy, rodzaj i grubość wkładki, sztywność i wysokość zapiętka, materiał cholewki (przewiewny, lub wodoszczelny), czy wreszcie system sznurowania buta. Parametry te mogą mieć fundamentalne znaczenie dla Twojego zadowolenia z buta. Uciskające i obcierające brzegi wkładki, wrzynający się w achillesa zapiętek, czy niedopasowany materiał cholewki do przeznaczenia buta to tylko niektóre z nieprzyjemnych doświadczeń, które niedopasowany i niewygodny but może Ci zaoferować. Więcej o tych kwestiach w drugiej części posta.

RODZAJE BUTÓW ZE WZGLĘDU NA PRZEZNACZENIE:

Teraz krótko o rodzajach butów, żeby  pokazać ogólną charakterystykę poszczególnych grup. Ilustracje przedstawiają popularne modele Brooksa w poszczególnych kategoriach.

glycerin-14-but glycerin-14-podeszwa

Klasyczne buty treningowe charakteryzują się dobrą, komfortową amortyzacją i większą sztywnością, w porównaniu do butów startowych. Flagowe modele posiadają bardzo wytrzymałą gumową podeszwę, przystosowaną do twardych nawierzchni (bieżnik „miejski”, bez wystających zębów, ale w zupełności wystarczający do większości zastosowań) oraz całą masę różnych systemów umilających bieg (każda marka butów ma najlepsze systemy więc warto wypróbować co najlepiej pasuje). To zwykle najdroższe modele, które są skierowane do początkujących oraz cięższych biegaczy.

launch-3-but launch-3-podeszwa

Buty treningowo-startowe, albo lekkie treningówki charakteryzują się mniejszą ilością amortyzacji oraz niższą wagą niż klasyczne buty treningowe, zwykle są też od tej grupy bardziej sprężyste i dynamiczne. Mają trochę mniej super systemów i są przeznaczone dla biegaczy o wadze lekkiej lub średniej. W tej grupie można znaleźć modele przejściowe, w kierunku grupy butów do biegania naturalnego, albo w kierunku butów startowych.

st5-racer-but st5-racer-podeszwa

Buty startowe, to już coś dla zawodowców. Te prawdziwe, mają bardzo małą amortyzację, bardzo niską wagę, wąski, dopasowany krój cholewki, zwykle asymetryczne sznurowanie dopasowane do anatomii stopy, średni/duży drop i czasami elementy zwiększające sprężystość. Jeżeli nie jesteś zawodnikiem to trzymaj się od nich z daleka, bo ich wspaniałe zalety dla zawodowca są jednocześnie poważnymi wadami dla amatora.

pure-connect-4-but pure-connect-4-podeszwa

Buty do biegania naturalnego/buty minimalistyczne, to właściwie dwie oddzielne kategorie, przy czym można powiedzieć, że buty minimalistyczne są ekstremalną odmianą butów do biegania naturalnego, a ta z kolei kategoria została rozbudowana, aby każdy, no – prawie każdy biegacz amator mógł spróbować biegania w butach, których celem jest uzyskanie uczucia biegu bez butów… Trochę to pokręcone, ale marketing ma swoje prawa. Wspólną cechą tych butów jest bardzo duża elastyczność, zerowy, lub bardzo mały drop i relatywnie niewielka amortyzacja, jednak kategoria ta rozbudowuje się w stronę butów amortyzowanych, a nawet kontrolujących przetoczenie, chociaż wydaje się to być jednak sprzeczne z istotą jej powstania. Podeszwa jest zwykle „miejska”, ale są też modele do biegania przełajowego, posiadające bardziej agresywny bieżnik.

cascadia-11-but cascadia-podeszwa

Buty terenowe (trailowe), to szeroka kategoria, która może posiadać cechy wszystkich poprzednio wymienionych grup, przy czym charakterystyczny jest dla niej agresywny bieżnik, przystosowany do biegania w trudnych warunkach. Zwykle buty trailowe mają trochę sztywniejszą podeszwę, która tłumi czucie nierównej powierzchni, a także bardziej wytrzymałą cholewkę, narażoną na ciągły kontakt z kamykami i gałązkami. Bywają też modele nieprzemakalne lub hydrofobowe, a także buty do zadań specjalnych – typowo zimowe (z membraną gore-tex i z wbudowanymi stuptutami) lub do biegania po lodzie (z kolcami).

JAKICH BUTÓW POTRZEBUJESZ?

Jeżeli kupujesz pierwszą, albo z założenia – jedyną parę butów do biegania, to o ile nie jesteś rzadkim przypadkiem biegacza górskiego, albo amatora wyjątkowo trudnych leśnych ostępów, to zdecydowanie polecam Ci kupno zwykłej, uniwersalnej treningówki, czyli zwyczajnego buta do biegania po asfalcie. Dlaczego? – bo to jest but, który sprawdzi się prawie  w każdych warunkach – można w nim biegać po chodniku, ulicy, leśnych ścieżkach, parkach, a nawet w łatwym górskim terenie – czyli wszędzie tam, gdzie przeciętni biegacze trenują i to niezależnie od warunków atmosferycznych oraz pory roku – TAK, nawet w zimie podczas śnieżycy. Jeśli potrzebujesz drugiej opinii, to polecam artykuł Bartka Olszewskiego o tym, w jakich butach biegać zimą w mieście. Oczywiście, jeżeli kiedyś biegałeś, albo masz niską wagę i dobre predyspozycje, to od razu możesz wskoczyć w lekką treningówkę, albo but treningowo-startowy – ja biegam większość kilometrażu właśnie w lekkich treningówkach (moje ulubione to Brooks Launch – biegam już w czwartej parze).

Czy warto mieć kilka par butów do biegania – zdjęcie na samej górze tego artykułu przedstawia moje zdanie na ten temat. Tak – mam dziesięć par butów do biegania. Tak – moja żona wydziera się na mnie, że ciągle na nie wpada w przedpokoju i że nie ma miejsca na normalne buty… jej buty.  cóż – życie biegacza 🙂 No dobra, po co Ci więcej niż jedna para butów?

  • Buty po bieganiu robią się mokre, a czasami są również brudne. Posiadanie kilku par pozwoli Ci na spokojne doprowadzenie ich do stanu używalności przed kolejnym treningiem. Butów nie powinno się suszyć w suszarkach, ani na grzejnikach, więc potrzebujesz kilku dni na to, żeby były z powrotem gotowe. Oczywiście takich zabiegów nie robimy często, ale raz na jakiś czas trzeba to zrobić.
  • Mówi się, że amortyzacja w butach biegowych „lubi” odpocząć. Kolejne treningi dzień po dniu, lub nawet co kilkanaście godzin, mogą powodować szybsze ubijanie się amortyzacji w bucie, szczególnie systemów opartych o różnego rodzaju pianki. Druga para butów umożliwia właśnie ten odpoczynek i systemy amortyzacji dłużej zachowują swoje właściwości.
  • But biegowy w czasie kolejnych treningów w naturalny sposób zużywa się, spada poziom amortyzacji, a także ściera się buty-zuzyciepodeszwa – najczęściej nierównomiernie (na zdjęciu moje Brooksy Ghost 4 po 1200km). To wszystko powoduje, że na Twoją stopę i resztę ciała działają coraz większe siły dodatkowe, powodujące dodatkowe naprężenia i wstrząsy w układzie mięśniowo-szkieletowym. Jeśli biegasz w jednej parze butów aż do ich zabiegania „na śmierć”, to pod koniec Twoja stopa może przestać sobie radzić z dodatkowym obciążeniem. Prostym remedium, które może zapobiec pojawieniu się kontuzji jest właśnie bieganie w kilku parach butów. Ja staram się, aby moje buty przeznaczone do podstawowego treningu różniły się między sobą przebiegiem o ok. 400-600km (zwykle przebiegam w takich butach ok. 1200km). W ten sposób w najgorszym układzie biegam na zmianę w butach prawie już zużytych oraz w butach będących w połowie drogi do zużycia. Jeżeli dodatkowo robię treningi specjalistyczne i zawody w innych butach, to już zapewnia, że moje nogi nie są narażone na te same, powiększające się dodatkowe siły dzień po dniu i trening po treningu.
  • Pomimo tego, że jak pisałem wcześniej, uniwersalny but treningowy nadaje się do zrobienia właściwie każdego treningu, a także do przebiegnięcia zawodów na poziomie amatorskim, to oczywistym jest, że poszczególne treningi i zawody można też biegać w butach lepiej do tego stworzonych, bo wyspecjalizowanych. Oczywiście to, czy buty startowe pomogą Ci uzyskać lepszy czas na zawodach, to czy buty trailowe poprawią bezpieczeństwo biegu w lesie, czy w górach, albo to czy buty z membraną lub kolcami umożliwią Ci zrobienie lepszego treningu zimą, to zależy od Ciebie, Twojego poziomu biegowego, budowy ciała, założeń treningowych i warunków biegu, ale moim zdaniem po kilku latach biegania, gdy już wiesz, że jesteś uzależniony i masz pojęcie o tym jak zachowują się Twoje buty na danym rodzaju podłoża, to warto spróbować.

No dobra, świetnie… – tylko kto na to wszystko zarobi?

Prawda jest taka, że kupując kilka par butów, nie tylko w dłuższej perspektywie nie wydasz więcej pieniędzy, ale masz niezłą szansę, żeby wydać mniej, niż wydałbyś kupując tylko jedną parę butów i wymieniając ją na następną dopiero po zużyciu. Jak to jest możliwe? To proste. Ja w ciągu roku biegam ok. 2500km – to są przynajmniej dwie zdarte pary butów. W perspektywie powiedzmy trzech lat to daje przynajmniej sześć par – przynajmniej, bo np buty startowe zużywają się szybciej. Jeśli zakładasz, że nie zrezygnujesz z biegania przez kilka lat, to z powodzeniem możesz kupić kilka par butów – z pewnością się nie zmarnują. Poza tym, kupując buty z wyprzedzeniem możesz spokojnie poczekać na przecenę, a nie kupować z przymusu to co akurat jest dostępne i to w dodatku w pierwszej, wyższej cenie. Przez kilka ostatnich lat tylko raz zapłaciłem za buty więcej niż 250zł i były to buty z membraną goretex, przecenione z 600 na 350zł. Kupuję buty wtedy, kiedy nadarza się dobra okazja i płacę za nie 30-50% mniej, niż wynosi ich cena wyjściowa – to chyba dobry układ…

Poniżej, mój dobór butów do poszczególnych treningów/warunków. Skróty jednostek treningowych wg. szkoły amerykańskiej (LR – długie wybieganie, E – bieg spokojny, T – trening na progu mleczanowym, I – interwały VOmax, R – rytmy). Przy ostatnich dwóch kolumnach mam na myśli naprawdę paskudne warunki, a nie lekki deszczyk, czy prószący śnieg.

buty-tabela

To oczywiście nie jest sztywny podział, ani w kwestii modeli, ani kategorii, ale na chwilę obecną to jest to co mam. Dzisiaj na przykład nie kupiłbym butów z membraną goretex (gtx).  Dopiero po przetestowaniu buta w terenie okazało się, że trochę inaczej to sobie wyobrażałem… Model z membraną jest cięższy i zdecydowanie bardziej sztywny, niż jego odpowiednik bez nieprzemakalnej wstawki. Sama membrana też ma tyleż zalet co wad. Potwierdzam, to co można przeczytać, że jak w takim bucie woda dostanie się do środka, to ciężko się jej pozbyć – i raczej chlupie w bucie do końca treningu, a dodatkowo, w bucie z membraną gtx jest tak ciepło, że o ile temperatura nie jest ujemna, to nie potrzeba wcale deszczu, żeby mieć mokre stopy. Następny mój but na ciężkie warunki to będzie z pewnością coś innego, lżejszego z inną membraną lub z hydrofobowym materiałem.

Na koniec parę zdań o tym, od czego większość zaczyna – czyli podział na buty dla pronatorów i supinatorów/neutralnych. O co chodzi? O naturalny amortyzujący ruch stopy do wewnątrz w czasie przetaczania od pięty do palców – czyli pronację. Biegacze zwani pronatorami mają zwykle nisko wysklepioną stopę, która zaczyna kontakt z podłożem w czasie biegu od razu od wewnętrznej strony pięty, a następnie dość daleko wygina się do wewnątrz (mocna pronacja lub nadpronacja). U biegaczy neutralnych stopa styka się z podłożem mniej więcej równomiernie i pronuje w niewielkim stopniu. U supinatora, kontakt stopy z podłożem zaczyna się od zewnętrznej części stopy i w najmniejszym stopniu dochodzi do pronacji. Większość firm sprzedających buty do biegania tworzy systemy, które mają ograniczyć pronację i ustabilizować przetaczanie stopy. Zdania na temat zasadności takiego działania są podzielone, a relacja pomiędzy zbyt dużą pronacją, a kontuzjami biegowymi nie jest jednoznaczna. Sama pronacja to nie jest choroba, czy wada układu ruchu. To jest naturalny ruch, mający na celu amortyzację wstrząsów. U niektórych, w zależności od wcześniejszych treningów, wagi i budowy stopy ten ruch jest głębszy lub płytszy, ale nadal jest on co do zasady naturalny i nie powinno się przesadnie dążyć, poza ekstremalnymi przypadkami, do jego zmniejszenia. Zerknijcie proszę na ten filmik, obrazujący bieg Haille Gebrselassie – w swoim czasie najlepszego biegacza długodystansowego na świecie. Facet prawie szoruje kostkami o asfalt (no może trochę przesadzam 🙂 ), ale w każdym razie mocno pronuje i raczej nie biegał w butach korygujących pronację. Swojego czasu portal bieganie.pl zamieścił też ciekawy artykuł z odniesieniem do badania przeprowadzonego na grupie biegaczy, mającego sprawdzić jak wpływają różne rodzaje butów na różnych biegaczy. Okazało się, że pronatorzy biegający w butach bez korekcji pronacji nie mieli więcej kontuzji niż ci biegający w specjalnych butach dla pronatorów, natomiast u pozostałych biegaczy takie buty zwiększały jedynie ryzyko kontuzji. Moje osobiste doświadczenia z butami dla pronatorów są takie, że w zależności od systemu, albo miałem uczucie nierówności pod stopą, albo wyrzucania stopy na zewnątrz podczas przetoczenia – oba warianty bardzo mi nie pasują… Ja, co zresztą widać na zdjęciu moich butów nie jestem pronatorem, więc tylko testowo próbowałem takie buty, ale moja żona wyraźnie pronuje i jest posiadaczką butów dla pronatorów. Okazało się, że o ile w sklepie wydawało się że są ok, to podczas biegu cały czas narzekała, że  że podeszwa buta jest krzywa i pięta przesuwa się jej do zewnętrznej części buta. Jak wytłumaczyłem jej, że tak działa „korekta” pronacji, to koniec końców wróciła do biegania w butach neutralnych.

To tyle, trochę dużo tego wyszło, ale obiecuję, że poradnik o kupowaniu butów w drugiej części będzie bardziej syntetyczny.

Dodaj komentarz