Cel – wiosenny maraton – ostatnie tygodnie 27 – 28

No i stało się, moje przygotowania do wiosennego maratonu zakończyły się, tak jak i sam maraton. Teraz dochodzę do siebie w hotelu nad polskim morzem spędzając większość czasu w basenie, saunie, restauracji i w łóżku. Właśnie tak mam zamiar spędzić następny tydzień. W kolejnym tygodniu zacznę jeździć na rowerze i zrobię kilka lekkich treningów siłowych, ale przez przynajmniej dwa tygodnie nie będę biegał.

Tak się to wszystko zakończyło. Poniżej podsumowanie ostatnich dwóch tygodni przygotowań i kilka słów o samym maratonie. Pełną relację z maratonu możecie przeczytać tutaj.

Poniedziałek, 10.04.2017 r. – wolne

Wtorek, 11.04.2017 r.

Plan: spokojne wybieganie

Tego dnia byłem służbowo w Białowieży i większość dnia spędziłem na nogach, a do tego jeszcze około cztery godziny w autokarze. Po powrocie do domu planowałem zrobić normalne wybieganie, ale byłem bardzo zmęczony i nie miałem na nic siły, więc bieg był naprawdę wolny – po prostu przeszurałem 12 kilometrów i skończyłem szczęśliwy, że mogę już wrócić do domu.

Wykonanie: 12,11km, 1:08:52, śr.tempo: 5:41/km, śr.tętno: 137 (68%hrmax)

Środa, 12.04.2017 r.

Plan: 40min w tempie maratońskim

W tę środę chciałem przebiec ostatni mocny długi bieg w tempie maratonu, ale padało i było bardzo wietrznie. Po rozgrzewce w truchcie przyspieszyłem do zakładanego tempa, ale po pewnym czasie moje średnie tempo oscylowało w okolicach 4:40/km i nie mogłem przyspieszyć, bez znacznego wysiłku. Bieg był paskudny z powodu pogody i po trzydziestu minutach byłem cały przemoczony. Przetrwałem jakoś mój czterdziestominutowy bieg w tempie maratońskim, ale nie chciałbym tego więcej powtarzać…

Wykonanie: 11,73km, 0:59:17, śr.tempo: 5:03/km, śr.tętno: 152 (76%hrmax)

Bieg tempowy: 8,5km, 0:39:51, śr.tempo: 4:41/km, śr.tętno: 159 (80%hrmax)

Czwartek, 13.04.2017 r. – wolne

Piątek, 14.04.2017 r.

Plan: Spokojne wybieganie

Czułem się bardzo dobrze po dniu bez biegania więc ten bieg był dość szybki. Przebiegłem 12 kilometrów bez specjalnego wysiłku w średnim tempie 5:16/km.

Wykonanie: 12,09km, 1:03:27, śr.tempo: 5:15/km, śr.tętno: 142 (71%hrmax)

Sobota, 15.04.2017 r.

Plan: Wyścig Parkrun w tempie progowym

Podczas tego Parkrunu chciałem zrobić porządny trening w tempie progowym. Zacząłem o kilka sekund szybciej z powodu lekkiego zbiegu na początku trasy i utrzymywałem poziom wysiłku na równym poziomie przez cały bieg. Tempo biegu stawało się powoli coraz trudniejsze, ale cały czas pod kontrolą. Czułem, że mogłem przyspieszyć w każdej fazie biegu. Okazało się, że tempo było bardzo równe i średnio wyniosło 4:05/km – to był naprawdę dobry trening w tempie progowym.

Wykonanie: 9,23km, 0:44:52, śr.tempo: 4:52/km, śr.tętno: 150 (75%hrmax)

Bieg w tempie progowym: 5km, 0:20:25, śr.tempo: 4:05/km, śr.tętno: 168 (84%hrmax)

Niedziela, 16.04.2017 r.

Plan: Długie wybieganie

Na tydzień przed maratonem skróciłem moje długie wybieganie do 90 minut. Na bieg wyszedłem po tym jak spędziłem cały dzień przy stole (w końcu były święta). Tym razem biegałem w okolicy otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego, gdzie mieszka moja mama. Pogoda była dobra, a mój bieg bardzo przyjemy i relaksujący po całodniowej wyżerce. Tempo było raczej spokojne (5:40/km) ale tego dnia nie miałem zamiaru biegać szybko.

Wykonanie: 16,03km, 1:30:25, śr.tempo: 5:39/km, śr.tętno: 137 (69%hrmax)

Poniedziałek, 17.04.2017 r.- wolne

Wtorek, 18.04.2017 r.

Plan: Spokojne wybieganie

W ten wtorek zrobiłem wolny trzynastokilometrowy bieg. Było raczej zimno i wietrznie, ale na szczęście ubrałem się jak na zimę.

Wykonanie:12,86km, 1:11:41, śr.tempo: 5:34/km, śr.tętno: 140 (70%hrmax)

Środa, 19.04.2017 r.

Plan: Bieg w tempie maratonu 5x1km

Ten bieg miał mi dać ostateczne poczucie mojego tempa maratońskiego. Zacząłem bieg od dwudziestominutowego rozgrzewkowego biegu po czym przeszedłem do kilometrowych biegów w tempie maratońskim z minutowymi przerwami w truchcie. Podczas tego biegu miałem lekkie problemy z zegarkiem – nie sprawdziłem wgranego wcześniej treningu i okazało się, że był inny niż myślałem i musiałem niektóre odcinki zaznaczać ręcznie. Nie wszystkie międzyczasy zaznaczyły się tam gdzie powinny, ale poza tym wszystko było ok. Podczas odcinków w tempie maratońskim czułem się dobrze i czułem, że byłem gotowy na przebiegnięcie całego maratonu w takim tempie.

Wykonanie: 11,90km, 1:01:17, śr.tempo: 5:09/km, śr.tętno: 147 (73%hrmax)

kilometry w tempie maratonu: 4:32, 4:31, 4:29, 4:36, 4:38

Czwartek, 20.04.2017 r. – wolne

Piątek, 21.04.2017 r.

Plan: Spokojne wybieganie z ośmioma przebieżkami

To był mój ostatni bieg przed maratonem, więc nie  chciałem przedobrzyć. Przebiegłem dziesięć kilometrów w spokojnym tempie z ośmioma stumetrowymi przebieżkami. Tempo biegu utrzymywałem na komfortowym poziomie, a przebieżki biegłem trochę szybciej niż tempo wyścigu na 5km. Pod koniec biegu czułem się bardzo dobrze. Byłem gotowy na wyścig.

Wykonanie: 10,24km, 0:53:31, śr.tempo: 5:14/km, śr.tętno: 146 (73%hrmax)

Sobota, 22.04.2017 r. – odpoczynek

Niedziela, 23.04.2017 r. – dzień wyścigu

Chciałbym móc powiedzieć, że wszystko poszło tak jak planowałem, ale tak nie było. Wiem, że zdarza się to od czasu do czasu, ale nadal jest to bardzo frustrujące, szczególnie jeżeli dotyczy wyścigów, do których ciężko jest się przygotować… Pełną relację z maratonu możecie przeczytać tutaj, teraz tylko ogólnie – pierwsza połowa poszła dobrze, ale w okolicach 26. kilometra rozleciałem się na kawałki. Najpierw poczułem wzrost tętna, a zaraz potem zacząłem mieć problemy z utrzymaniem dotychczasowego tempa. Następnie zaczęły mnie łapać skurcze, a gdy po kilku wolniejszych kilometrach chciałem przyspieszyć do pierwotnego tempa – dostałem skurczów żołądka i musiałem się zatrzymać. Nie mogłem nic zjeść i piłem jedynie wodę. Nie mogłem normalnie biec, ale nie chciałem schodzić z trasy, więc powoli, trochę idąc, trochę truchtając dotarłem do mety, tracąc podczas drugiej połowy biegu prawie 25 minut od zakładanego czasu. Skończyłem w czasie 3:33:52. Wiele osób cieszyłoby się z takiego wyniku, ja sam kilka lat temu byłbym bardzo z siebie zadowolony, ale tego dnia to była dla mnie katastrofa. To co najbardziej mnie irytuje to fakt, że mam wrażenie, że wiem co poszło nie tak podczas biegu i, że można było temu zapobiec, gdybym poświęcił trochę więcej uwagi kilku rzeczom w trakcie przygotowań oraz podczas ostatniego tygodnia przed maratonem.

 Wykonanie: 42,54km, 3:33:52, śr.tempo: 5:02/km, śr.tętno: 156 (78%hrmax)

Niezależnie od wszystkiego, nie jestem typem człowieka, który się poddaje. Uczę się na moich błędach, żeby być silniejszym podczas kolejnych zawodów. Teraz mam czas na przemyślenie mojego treningu i kolejnych celów. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną, żeby zobaczyć jak wracam na właściwe tory.

 

Dodaj komentarz