Biegaczowi zimą zawsze śnieg w oczy…

Nie mam bynajmniej zamiaru wylewać swoich żali na naszą aurę, ale taka właśnie konstatacja przyszła mi do głowy podczas wczorajszego długiego wybiegania. W czasie dwuipółgodzinnego biegu minąłem pewnie kilkudziesięciu biegaczy – wszyscy mieli na głowach zimowe czapki i wszyscy mrużyli oczy przed padającym śniegiem. W pewnym momencie zacząłem się nawet zastanawiać, czy może to ze mną jest coś nie tak, bo jest dla mnie czymś naturalnym, że w takich warunkach biegam w letniej czapce z daszkiem założonej pod cieplejszą czapką zimową, albo pod opaską… Gdybym miał biegać przez ponad dwie godziny ze śniegiem walącym mi prosto w oczy, to chyba by mnie szlag trafił… no ale może jestem po prostu mało odporny i nerwowy jakiś…

W każdym razie, jeżeli chcecie pozbyć się problemu ze śniegiem wpadającym w oczy podczas zbliżającego się do nas w najbliższych dniach ataku śnieżnej aury to polecam Wam przetestowanie zwykłej cienkiej biegowej czapki z daszkiem założonej pod czapkę zimową. W ten sposób możecie osłonić się zarówno przed niskim zimowym słońcem jak i śniegiem, a dodatkowo macie możliwość dostosowania grubości nakrycia głowy poprzez nałożenie na czapkę letnią swojej dowolnej zimowej czapki albo opaski.

Może nie jest to zgodne z najnowszymi trendami mody biegowej, ale podczas śnieżycy i tak nikt was nie zobaczy 🙂

Dodaj komentarz