Salomon X-Scream fluo M – recenzja butów na miejskie nawierzchnie

W ostatni weekend przeglądałem ofertę moich ulubionych sklepów biegowych i zauważyłem 50% obniżki na buty Salomona X-Scream fluo M na Sklepbiegowy.com. Nie myślcie, że tracę dużo czasu szukając butów, wystarczy że wpisuję mój numer buta (31cm) i nawet w największych sklepach dostaję najwyżej kilka wyników… Tak, czy inaczej, po uzyskaniu dodatkowych 10% rabatu, zdecydowałem się na dokonanie zakupu. Jeśli czytaliście mój post o kupowaniu butów biegowych to wiecie, że kupuję je na długo zanim tak naprawdę są mi potrzebne i tylko wtedy, jeżeli znajdę na nie dobrą okazję. Tego dnia uznałem, że za 225zł mogę dać tym Salomonom szansę.

We wtorek wieczorem zadzwonił do mnie kurier i już po kilku minutach zobaczyłem moje nowe, bardzo pomarańczowe buty 😉

Nigdy wcześniej nie miałem żadnych Salomonów, więc ten zakup był trochę ryzykowny, ale stwierdziłem, że za tę cenę warto było zaryzykować (i było warto).

Pierwszą rzeczą, którą zauważyłem, poza jaskrawym pomarańczowym kolorem, który bardzo mi się podoba, był system sznurowania i siateczka pokrywająca język, chroniąca przed dostaniem się małych kamyków i brudu do środka buta.

Oba systemy wywodzą się z „prawdziwie” trailowych kolekcji butów Salomona, ale nawet jeżeli nie mają dużego zastosowania w butach z kategorii CityTrail, to i tak są bardzo miłym dodatkiem i powodują, że X-Screamy wyglądają na bardziej profesjonalne trailówki. Siateczka jest wystarczająco gęsta, żeby nie przepuścić nic większego niż ziarenka piasku do środka buta. Biegałem już w nich po śniegu oraz na błotnistych leśnych ścieżkach i nie miałem żadnych problemów z niechcianymi przedmiotami w butach.

System sznurowania składa się z nylonowej struny z połączonymi końcami oraz plastikowej klamry, która służy do zaciskania struny. Dodatkowo, na końcu języka znajduje się mała kieszonka, która, po ściągnięciu sznurówki, mieści plastikowe części systemu sznurowania oraz luźną część sznurówki. Po zaciągnięciu i schowaniu, wszystko wygląda na bardzo dobrze zabezpieczone i uporządkowane. Po przyzwyczajeniu się do tego systemu proces wiązania jest bardzo szybki i precyzyjny. Jedyny minus to brak możliwości różnego naprężenia poszczególnych części sznurówki. Jeżeli chciałbyś bardziej ściągnąć przednią część buta, a resztę zostawić luźniejszą, to niestety nie da rady zrobić tego bez odpowiednich modyfikacji sznurówek.

Ja wiążę moje buty w taki sposób, że nigdy się nie rozsznurowują, ale zdarzało się, że łapałem sznurówkami mniejsze kawałki gałęzi czy liście – w tym bucie nic takiego na pewno nie miałoby miejsca, więc daję za to Salomonom plusa.

Cholewka w X-Screamach wygląda bardzo porządnie. Jestem przekonany, że może wytrzymać wszelkie warunki, które można znaleźć w mieście i jego okolicach. Żadna część cholewki nie odstaje i podczas biegu w terenie, nic nie zaczepia się o buty.

Podeszwa jest umiarkowanie agresywna. Do tej pory biegałem kilka razy w X-Screamach, głównie na ubitym śniegu, w błocie oraz po chodnikach i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak się zachowują, w szczególności na miękkich nawierzchniach. Oczywiście nie jest to but przełajowy w pełnym tego słowa znaczeniu, więc nie można oczekiwać od niego takiej przyczepności jak od takiego rodzaju buta, ale w miejskich przełajowych warunkach Salomon X-Scream potrafi z łatwością zapewnić dobrą i precyzyjną trakcję.

Trakcja na śniegu i w błocie jest znacznie lepsza niż w przypadku zwykłych butów, a na suchych chodnikach/ulicach kontrola w X-Screamach jest nadal wystarczająca. Dziwne zachowanie tego buta zaobserwowałem na mokrych twardych nawierzchniach. Podczas pierwszego kontaktu buta z podłożem odczuwałem pewną niestabilność. Można to porównać do początku uślizgu, ale bez samego uślizgu – po prostu ułamek sekundy niepewności… Po kilku kilometrach przyzwyczaiłem się do tego i przestałem to zauważać.

Salomon X-Scream jest równie elastyczny i dynamiczny jak większość moich lekkich treningówek, więc podczas biegu musiałem skupiać się na utrzymywaniu tempa, bo podświadomie przyspieszałem, w szczególności na przełajowych częściach trasy. Salomony X-Scream fluo M dają sobie radę na twardych nawierzchniach, ale swoje możliwości pokazują dopiero poza twardymi chodnikami i ulicami.

Ilość amortyzacji w tych butach znajduje się raczej w dolnym zakresie średniej ilości, a sama pianka jest bardzo zbita, więc buty wydają się twarde, ale dla mnie (biegam ze śródstopia i ważę 86kg) są nadal ok. na twarde nawierzchnie i są niemalże idealne na miękkie leśne ścieżki, trawę, błoto lub ubity śnieg – nawierzchnie na jakie te buty zostały stworzone.

Rozmiarówka Salomonów X-Scream jest raczej normalna, jeżeli chodzi o długość wkładki. Jeżeli ktoś miałby wątpliwości w tym zakresie to mogę powiedzieć, że długość buta jest taka sama jak w innych popularnych markach (ja porównywałem z moimi butami marki Brooks, Saucony, Adidas i Asics). Salomon X-Scream jest raczej wąski w części środkowej. Podbicie jest wyraźnie wysokie, więc jeżeli ktoś preferuje mniej wysklepione buty lub szersze, to może to być problemem, ale w takiej sytuacji trzeba po prostu przejść się do sklepu stacjonarnego i sprawdzić to samemu. Sam miałem obawę, czy buty nie będą mnie obcierać, ale w pierwszym biegu zrobiłem w nich 13 kilometrów i po powrocie moje stopy nie miały najmniejszych śladów obtarć czy podrażnień.

Według Salomona, X-Scream w rozmiarze 42 waży 290g. Ja kupiłem rozmiar 48 i mój but waży 394g. To trochę duża różnica i byłem tym lekko zawiedziony, ale z drugiej strony nie czułem tej wagi podczas biegu, więc nie jest to dla mnie problemem.

Salomon X-Scream nie jest lekkim butem, ale za te dodatkowe 50 gramów dostajemy dodatkową ochronę, solidność i podeszwę świetnie radzącą sobie z leśnymi ścieżkami, ziemią, błotem, śniegiem i dającą sobie radę również na chodnikach.

Decydującym argumentem za kupnem tych butów było dla mnie to, że bardzo lubię biegać zimą w butach trailowych. Takie buty dają zwykle lepszą trakcję na wszelkich zimowych powierzchniach, dają większą ochronę przed lodem, śniegiem, błotem i niską temperaturą. Podsumowując uważam, że Salomon X-Scream jest taki jaki powinien być but z tej kategorii – świetny w łatwych/średnich warunkach przełajowych i dający sobie radę na twardych równych nawierzchniach – jednym słowem świetny but na nadchodzące zimowe miesiące. Jeżeli myślisz o drugiej parze butów do biegania po parku czy lesie oraz częściowo po twardych nawierzchniach, Salomon X-Scream będzie naprawdę dobrym wyborem. Jestem bardzo zadowolony z ich kupna szczególnie, że stanowią dla mnie pierwszy pozytywny krok w kierunku świata butów Salomona.

Jeśli masz jakieś pytania odnośnie tych butów, nie wahaj się zapytać – do zobaczenia na biegowych ścieżkach.

Dodaj komentarz